Nie mam dzieci.
Jeszcze. Bo kiedyś będę je miała, przynajmniej mam taki plan. Mój mąż też.
Dobrze, że w tej kwestii myślimy tak samo. Najpierw jednak muszę wychować
mojego małżonka tak, aby wspólne egzystowanie przynosiło więcej korzyści, niż
szkód.
W związku z
powyższym mam następujący komunikat dla wszystkich kobiet, które są matkami
chłopców: nie krzywdźcie swoich synów! Wychowajcie ich na fantastycznych
mężczyzn, którzy nie latają z każdym drobiazgiem do matki, bo przecież mama wie
najlepiej! O ile to jest słodkie, gdy chłopiec ma lat trzy, o tyle kłopotliwe,
gdy chłopiec ma lat 16, a żenujące, gdy
chłop ma lat więcej niż naście.
Skoro facet
świadomie wziął mnie za żonę i zgodził się, żebym od tego momentu była
najważniejszą kobietą w jego życiu – niech się tego trzyma. Matkę niech kocha i
szanuje, bo stosunek do niej świadczy o tym (zazwyczaj), w jaki sposób odnosi
się do innych kobiet ale niech pamięta, że jest dorosłym mężczyzną, który sam
musi rozwiązywać swoje sprawy. Niekoniecznie musi radzić się mamie i zwierzać
ze swoich problemów. Od tego ma mnie. Chcę być jego powierniczką.
Mamo! Nawet jeśli
czujesz niepokój, odczuwasz lęk i strach, bo Twoje dziecko jest gdzieś daleko i
nie do końca masz wpływ na to, co, jak i z kim robi – nie panikuj! Nie
wydzwaniaj po cztery razy dziennie, bo czujesz się samotna i chcesz z synkiem
porozmawiać. Daj mu czas na dorosłość. Trudno wyrwać się spod opiekuńczych
skrzydeł matki i wieść normalne życie. Niektórym się to jednak udaje, albo
chociaż próbują. Na przykład mój mąż. Niektórym jednak w to graj, że mama jest
taka opiekuńcza. Bo taki chłopiec nie musi troszczyć się o dwudaniowy obiad,
śniadanie, kolację, podwieczorek, niezliczoną ilość herbatek i kaw przynoszoną
do rąk jaśnie panicza. Współczuję ich kobietom (jeśli tacy chłopcy mają swoje
kobiety). Nie każdą z nas zadowala rola służącej jaśnie panicza.
Ja jednak muszę
wychować swojego męża: nauczyć go, że kobietom można pomagać w kuchni. Muszę mu
pokazać, że cieszę się, gdy razem sprzątamy, że cieszy mnie fakt, że on bez
upominania wynosi śmieci. I nie dziwię się, że wcale tego nie wiedział: jego
mama nigdy nie poprosiła o najdrobniejszą pomoc nie dlatego, że jest superwoman
ale dlatego, że jej synek jaśnie panicz był do innych spraw urodzony.
Dlatego drogie mamy
chłopców: jeśli wydaje się Wam, że Wasz synek jest geniuszem i będzie
premierem, naukowcem albo wspaniałym muzykiem – nawet oni muszą prać skarpetki
i czasami zrobić sobie herbatę. A byłoby miło, gdyby zrobili herbatę także i
Tobie matko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz